Ród Ledóchowskich i ich dwór – „avorum respice mores”

Ród Ledóchowskich i ich dwór – „avorum respice mores”
Oceń ten artykuł

Od Wołynia do Lipnicy

Rodzina Ledóchowskich obecna w Lipnicy przez 90 lat, nadała jej wyraziste znamię, a ich dwór, choć nie przez nich zbudowany, zyskał powszechne miano „Dworu Ledóchowskich”.

Historia rodu czy może legenda, siega wieku X, czasów księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego. Protoplastą rodu miał być woj książęcy Halka, który otrzymał od księcia za swe męstwo i zasługi, herb o nazwie „Szaława” (Saława) z trzema krzyżami w tarczy i ręką z mieczem powyżej.

Ród Halków ale już jako Ledóchowscy, wiąże się z Nestorem Halką, który za wyświadczone zasługi dla Korony otrzymał z rąk króla Kazimierza Jagiellończyka nadanie w roku 1457 wsi Ledóchów koło Krzemieńca na Wołyniu. Lipnickie dzieje Ledóchowskich wiążą się z osobą Antoniego Ledóchowskiego, syna Ignacego Ledóchowskiego żołnierza księcia Józefa Poniatowskiego oraz generała wojsk polskich Antoni urodził się w 1823 r. w Warszawie, lecz w 1843 r. wyemigrował do Austrii. W Austrii Antoni Ledóchowski rozpoczął karierę wojskową, związany był też z dworem cesarskim. W latach 1844 – 1851 pełnił służbę wojskową, którą zakończył w stopniu rotmistrza. W 1851 r. ożenił się z Marią Seilern lecz ta zmarła w 10 lat później. W związku tym poczęła się trójka dzieci. W 1862 r. Antoni Ledóchowski ożenił się powtórnie, jego żoną została hrabianka Józefina Salis-Zizers, po ślubie zamieszkali w swej posiadłości w Loosdorf pod Wiedniem. Po 40-tu latach pobytu w kraju zaborcy, zrodziła się myśl o powrocie do ojczyzny. Dzięki pomocy kuzyna, kardynała Mieczysława Ledóchowskiego spełniło się marzenie Antoniego Ledóchowskiego, by jego dzieci wychowywane cały czas w duchu polskości, mogły wieść dalsze swoje życie już w kraju przodków. W czasie trwania swego małżeństwa mieli siedmioro dzieci: Maria Teresa, Julia, Włodzimierz, Maria (zmarła w wieku 12 lat), Ernestyna, Franciszka, Ignacy. Troje z nich wybrało życie zakonne. Na ołtarze zostały wyniesione: bł. Maria Teresa, św. Urszula (Julia), Włodzimierz został generałem zakonu jezuitów, zwano go „Czarnym Papieżem”.

Ledóchowscy przybywali do Lipnicy pełni obaw, liczyli się z początkowymi trudnościami. Byli wychowani w innym kręgu kulturowym i standardzie życia, barierą była też nieznajomość języka części rodziny. Obawy te na szczęście się nie sprawdziły, Lipnica przyjęła ich życzliwie, a zaradność pani domu przezwyciężyła kłopoty adaptacyjne w nowym środowisku. W swych pamiętnikach, Józefina Ledóchowska opisuje krótko swój przyjazd do Lipnicy i dworu:

„Od kilku godzin towarzyszyli nam strojni jeźdźcy w krakowskich strojach, którzy wyjechali na nasze spotkanie. Powóz nasz był otoczony barwną banderią. Kiedy wjechaliśmy na rynek lipnicki, ludność w radosnym podnieceniu czekała, aby nas przywitać. W bramie triumfalnej burmistrz miasta wygłosił piękną mowę, a potem razem z nim podeszli do nas przedstawiciele miasteczka, aby nas przywitać chlebem i solą według zwyczaju krajowego. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni”.

Z Austrii powrócił do Polski – pamiętnik to wspomina,
Szambelan Ledóchowski, a z nim też cała rodzina.

 

Na lipnickim folwarku

Majątek lipnicki, w skład którego wchodziło 200 mórg lasu i 100 gruntów ornych oraz kilkadziesiąt morgów w Królówce, kupił Antoni Ledóchowski za 95 000 florenów. Dom był w dość złym stanie, został jednak szybko odrestaurowany, wykonano też przybudówkę pomiędzy domem, a budynkiem gospodarczym z pokojami gościnnymi. Lipnicki dwór miejscowi nazywali pałacem Na parterze było pięć pokoi i duży hol, na pierwszym piętrze siedem pokoi i balkon. Dom gospodarczy, w którym mieszkała służba, był połączony z pałacem poprzez zadaszony ganek. Ponadto ganek, rozbudowany w stronę parku, mieścił skromne cztery pokoje z pięknym widokiem na park. Przyjaciółka rodziny Maria Marzani   tak o nim pisze:

„ … Biały dworek znajduje się na końcu wsi. Za nim rozciąga się duży piękny ogród aż do wijącego się wśród olch strumyka. Pokryte lasami grzbiety górskie zamykają widnokrąg”.

Antoni Halka Ledóchowski zmarł w 1885 r., po trzech latach od kupna majątku w Lipnicy i dziedziczką dóbr została jego żona Józefina. Na niej to spoczął cały ciężar zarządzania majątkiem i utrzymania rodziny przez kolejne 26 lat.

A gdy jej też zabrakło na tym świecie (rok 1909), majątek przejęła (po I-szej wojnie światowej) ich córka Franciszka, ożeniona ze swym kuzynem Mieczysławem Ledóchowskim w 1892 r. W ich rękach, a od śmierci Mieczysława w 1935 r., ona jako samodzielna dziedziczka dóbr lipnickich zarządzała nimi do stycznia 1945 r.

Wiedzie tam droga w alei brzozowej, lwy dumne co niegdyś na bramach widniały,
I herb „Szaława” na tarczy herbowej i słowa: „Avorum respice mores” trwały.

Skorowidz dóbr tabularnych z 1890 r. podaje za stanem ksiąg hipotecznych wielkość majątku Ledóchowskich następująco:

W Lipnicy Dolnej – 3 karczmy, 308 morgów i 651 sążni ról, łąk i pastwisk, 200 morgów i 669 sążni lasów. W Lipnicy Górnej była 1 karczma oraz 169 sążni ról i łąk, zaś w Lipnicy Murowanej do dworu należała karczma oraz 72 sążnie użytków rolnych. Ponadto Ledóchowscy posiadali młyn i tartak, wpierw parowy, a od 1936 r. o napędzie elektrycznym. Przez pewien czas także kilkadziesiąt morgów w Królówce.

Skorowidz dóbr tabularnych z roku 1890, własności wg. ksiąg hipotecznych

tabela

1 morga – 1 morga dolnoaustriacka (miara podstawowa) = 3 miary = 5755 m2 (0,5755 ha),

1 kwadratowy sążeń wiedeński = 3,597 m2

Po II wojnie światowej majątek Ledóchowskich został znacjonalizowany, las i budynki przejął skarb państwa, ziemię użytkowaną rolniczo rozdzielono między bezrolnych i małorolnych chłopów. Po latach na drodze wymiany gruntów, dwór wraz otaczającymi go resztkami parku przejęła Kuria Diecezjalna w Tarnowie. Tą drogą dziedzictwo kilku pokoleń lipnickiego ziemiaństwa chociaż częściowo zostało ocalone, stając się kulturowym elementem pewnego okresu dziejów Lipnicy.

Historia rodu Ledóchowskich w Lipnicy trwała do roku 1953, ostatnia właścicielka dworu Franciszka Ledóchowska (córka  Józefiny i Antoniego), ostatnie lata życia po parcelacji jej majątku spędziła w Ochronce u sióstr Urszulanek, w budynku który wzniesiony został staraniem jej siostry św. Urszuli.

„Avorum respice mores. – Bacz na obyczaje przodków”. Z świadectwem tego przesłania rodu Ledóchowskich zapoznać się można w Izbie Pamięci utworzonym w ich byłym dworze.

Tekst i zdjęcia/reprodukcje: Czesław Anioł