Wędrówki krajoznawcze – Tajemnice skalnego grzyba

Wędrówki krajoznawcze – Tajemnice skalnego grzyba
Oceń ten artykuł

Ów grzyb, który skrywa tajemnice „rośnie” sobie na wzgórzu Bukowiec (Połom Duży) w centralnych partiach Pogórza Wiśnickiego. Jego walory przyrodnicze sprawiły, iż wraz z otaczającym go lasem bukowym został objęty ochrona prawną. Jest to rezerwat przyrody o nazwie „Kamień Grzyb”. Ta piaskowcowa wychodnia została ukształtowana siłami przyrody, one to nadały skale formę grzyba, jest to jak mówią, najpiękniejszy skalny grzyb na Pogórzu Karpackim. Temu urodziwemu zabytkowi przyrody poświęcony został już jeden z odcinków (4-ty), cyklu „Lipnica Murowana w objęciach Wiśnicko-Lipnickiego Parku Krajobrazowego”. Zajmijmy się zatem teraz jego tajemnicami.

„Kamień Grzyb”, obiekt naszego poznania tworzą dwie formy skalne, jedną z nich, tę główną, stanowi skalny ostaniec, który jak żywo przypomina grzyba; na solidnym trzonie spoczywa kapelusz owocnika grzyba. Druga ze skałek, to forma obelisku o trójkątnym zarysie bryły. Ta, spoczywa około ośmiu metrów od swej macierzy, gdyż jak twierdzą zgodnie wszyscy badacze tej formy skalnej, był on niegdyś integralną częścią kapelusza.
Sądzi się, iż część wierzchniej płyty piaskowcowej wystawała nadmiernie poza trzon i oderwała się wskutek wstrząsu sejsmicznego, a może sprawcą tego była ludzka ingerencja? W każdym razie kawał skały przetoczył się po pochyłym zboczu i zarył się swoim ciężarem głęboko w podłoże. A więc są tu nie dwie naturalne wychodnie skalne, lecz jedna!

Ale to nie koniec na tym, pojawia się bowiem kolejna z tajemnic naszego grzyba. Jej wyjaśnienie wspiera podaną powyżej hipotezę. Otóż na zwróconej ku południowemu-zachodowi ściance oderwanej płyty, dostrzec można szereg wyrytych liter i cyfr. Przyglądnął się im z należytą uwagą w 1927 r., bocheński profesor i krajoznawca Stanisław Fischer. Stwierdził on, iż te napisy są łacińskimi imionami zakonników (karmelitów), których klasztor znajdował się w pobliskim Wiśniczu. Litera F poprzedzająca imię, oznacza bowiem frater (brat). Jest więc F. Wilhelmus, F. Gregorius, F. Guilelmus, te z najbardziej czytelnych, bowiem czas nadwyrężył ostrość zarysów liter, a i niechlubna działalność wandali pokrywających farbą ścianki obelisku, uniemożliwia pełne odczytanie napisów. Stanisław Fischer dostrzegł także cyfry, były to daty: 1706, 1709, 1720, zapisany w kamieniu czas rzeźbiarskiej twórczości mnichów. Patrząc na te napisy widzimy, że są odwrócone, mówiąc potocznie – do góry nogami. Mamy więc drugi dowód na przynależność obelisku do reszty czapy grzyba. Po złączeniu jego północno-zachodniej ściany z południową krawędzią kapelusza, napisy wróciłyby do pierwotnego położenia. I tak dzięki profesorowi skalny grzyb musiał zdradzić drugą z tajemnic.

Jak już wspomniano, ścianki obelisku pomalowane są bazgrołami bezmyślnych graficiarzy, na ich tle, posmaku „dzieł sztuki” nabierają stare ryty. Wśród nich widoczny jest starannie wykonany w centralnych partiach ścianki sporej wielkości krzyż. Warto zwrócić też uwagę na inne pamiątki uwiecznione w skale, jak ryba, serce czy ozdobne monogramy. Spore zaciekawienie budzi też, co zapisać można na konto tajemnic grzyba, znak ślimacznic, czyli zamkniętych w okręgu trzech spiral (triskelion), czy to starożytny znak solarny?, i czy to też dzieło zakonników?

A tak odnośnie tych upiększeń ludzką ręka pisanych, czy nie lepiej by było, gdyby tylko sama ręka przyrody zdobiła skałę? Tyle tu ciekawych form wietrzenia, barwnych żelazistych powłok i aksamitnych porostów!

Jeszcze nie dość tych tajemnic, bo w tej niecodziennej formie ostańca, jak i w samym jego tu występowaniu, skryła się jeszcze jedna z nich. Wyjawiają ją treści ludowej legendy. Mieści się w niej stały wątek, walka dobra ze złem, a jeszcze tu dodatkowo ocena ówczesnej sytuacji społecznej. Bohaterami w legendzie „O skale na Bukowcu”, są skalny obelisk i srogi właściciel Wiśnicza książę Stanisław Lubomirski.

„Legenda o skale na Bukowcu”*

Po zwycięskich bitwach, które w kresach staczał,
Książę Lubomirski do Wiśnicza wracał.

Okryła go sława, miał skarby i jeńce,
Zamek swój i miasto potężnym chciał zrobić,
Klasztor wybudować, dać votum w podzięce,
By pamięcią wieczną ród swój przyozdobić.

Niedaleko zamku, na rozległym szczycie,
Stanął kościół i klasztor, za murami skryte,
Splotły się w nich praca, jeńców ciężkie życie,
Dni, lata udręki cierpieniem okryte.

Raz pan kazał sługom, by działa nabite
Zadość jego rozkazom natychmiast czyniły,
By sił armatnich mocą ich podstawy lite
I mury domów świętych, na zawsze zniszczyły.

Sługom żal było budowli tak ładnych,
Toteż samego prochu salwą armatnią
Oddali wyraz swoich postaw zdradnych –
Myśląc, że się z pyłu nigdy nie wyłonią.

Gdy się książę zbudził, radosny i zdrowy
I klasztor zobaczył, gdy spadły zasłony,
Rozgniewał się srodze i taki bojowy,
Diabła zwołał  pilnie i bił mu ukłony.

A gdy ten przybieżał, tak do czarta rzecze:
Leć do Tater po skałę!, niech rzecz nie uciecze.

Frunął czart usłużny, tam gdzie grań tatrzańska,
Wybrał głaz największy, co unieść podołał,
By zrzucić na klasztor skoro wola pańska…,
Leciał do Wiśnicza, dolecieć nie zdołał.

Bo kur o świtaniu – któżby to nie wiedział,
Nad diabłem co leciał w horyzontu skłonie,
Zobaczywszy brzask słońca – kukuryku zapiał
I czart się przestraszył, rozcapierzył dłonie.

*

Ten głaz co dziś sterczy w Bukowiec wrośnięty,
Z rąk czarta się wymknął nie sięgając celu,
I dziś duma tylko jakby mnich zaklęty,
O prawdzie, baśniach i legendach wielu.

I tak dobiegła kresu opowieść o tajemnicach zapisanych w skalnych bryłach, trwają tu już tyle lat, niech trwają, dobrze służą pięknu ziemi bocheńskiej. Czas wracać.

* Czesław Anioł – Legendy z Lipnicy i okolicy, Lipnica Murowana – Kraków 2004 r.

Tekst i zdjęcia: Czesław Anioł