Legionowe wspomnienia – My Pierwsza Brygada (1)

Legionowe wspomnienia – My Pierwsza Brygada (1)
5 (100%) 2 votes

„ … My pierwsza brygada strzelecka gromada
Na stos rzuciliśmy nasz życia los
Na stos na stos! …”

Poszukajmy w dziejach walk I-szej wojny światowej lipnickich wątków związanych z formacją Legionów Polskich. Wpierw zaglądnijmy na lipnicki cmentarz wojenny oznaczony numerem 299. Wśród towarzyszy broni obu walczących stron, spoczywają i Polacy – żołnierze Legionów.

Henryk Halski oraz Józef Salski. Józef Salski był podoficerem Legionów, mając lat 18 zginął w walce o wolność ojczyzny. Ich historię podaje też: (http://bochenskiedzieje.pl/zrodla/wycinki-prasowe/283-groby-legionistow-pilsudskiego-w-lipnicy)

Swój chrzest bojowy żołnierze I Brygady Legionów przeszli w okopach na wzgórzach Pogórza Rożnowskiego nad Białą Dunajcową. Tam nad Łowczówkiem, w dniach 22 – 25 grudnia 1914 r. świeżo co sformowane polskie oddziały dowodzona przez ppłk Kazimierza Sosnkowskiego, toczyły krwawy bój z jednym z zaborców – carską Rosją.
W nocy z 23 na 24 grudnia 1914 r. Rosjanie szturmując pozycje zajęte przez legionistów znaleźli się w niektórych miejscach nawet 50 metrów od ich pozycji. Przez cały dzień w wigilię Bożego Narodzenia trwała wymiana ognia i odpieranie kontrataków rosyjskich. A wieczorem, gdy umilkła artyleryjska i karabinowa palba, na pamiątkę narodzin Chrystusa z okopów zajętych przez legionistów rozbrzmiała kolęda …
Towarzyszący Brygadzie w jej bojowym szlaku jako lekarz, Sławoj. F. Składkowski (późniejszy polski premier tak zapisał:

„W tę noc wigilijną chłopcy nasi w okopach zaczęli śpiewać Bóg się rodzi… I oto z okopów rosyjskich, Polacy, których dużo jest w dywizjach syberyjskich, podchwycili słowa pieśni i poszła w niebo z dwóch wrogich okopów!”

Zaczęły mięknąć serca, walka na chwil kilka zamarła, tak sprawić może tylko kolęda bożonarodzeniowa. Sami zaś legioniści ułożyli owego wieczoru także własna kolędę:

„Panie Jezu – Dziecię małe, dajże nam zwycięstwa chwałę!
Niech w żołnierskiej tej kolędzie, chwała Tobie wieczna będzie – wieczna będzie!”

Od rana rozgorzał kolejny bój, a w południe przyszedł rozkaz odwrotu. Brygadę wycofano przez Lichwin do Wróblowic, a następnie do odwodu w rejonie Lipnicy Murowanej.
Wacław Lipiński tak pisze w swoim Dzienniku żołnierskim:

„ 27 grudzień (1914) Zakliczyn – Lipnica Górna – (…) Droga podła, błoto po kostki. Tabory austriackie ciągną naprzeciw, więc co chwila stajemy. Gdy orkiestra zaczyna smętnie wyciągać, grać naszą 8-kę (przypuszczalnie tzw. “kielecki marsz nr 10”), wzruszenie nas ogarnia potężnie. Żal, tak serdecznie żal tych młodych serc, które bić przestały tam, pod Łowczówkiem, w szumiącym, dębowym lasku.”

„ …O, ile mąk, ile cierpienia,
O, ile krwi, wylanych łez,
Pomimo to nie ma zwątpienia,
Dodawał sił wędrówki kres. …”

Ta błotnista droga (snadź zima wówczas nie była sroga) towarzyszyła utrudzonym legionistom, aż do samej Lipnicy. W tok wspomnień o walkach I-szej Brygady Legionów włącza się ponownie lekarz wojskowy, Sławoj Felicjan Składkowski towarzyszący jej przez cały bojowy szlak.

Skrzętnie spisywał wydarzenia dziejące się na zapleczu frontu poprzez pryzmat cierpienia rannych żołnierzy i sanitarne tabory, w których przyszło mu sprawować medyczną opiekę.
Jego zapiski oddają też pewien fragment z dziejów Lipnic, warto więc je tutaj w pełnym brzmieniu przytoczyć*:

„27 grudnia
Mijamy Lipnicę Dolną, Murowaną (Błoto!) i kierujemy się do Lipnicy Górnej. Tu zatrzymujemy się w domu na pół murowanym, niedaleko szkoły. Zmęczony dowlekam się tam resztką sił. Usypiam po kolacji, ale męczy mię straszny suchy kaszel […]
28 grudnia
Południe w Lipnicy Górnej w kwaterze pułku. – Wreszcie dzień zupełnego odpoczynku. Spałem rozebrany w cieple, od szóstej wieczorem wczoraj, jak zabity, do siódmej rano dzisiaj.
29 grudnia
Do dziś mieszkałem w sanitariacie. Przeniosłem się, z pozwolenia obywatela Śmigłego, do komendy pułku. Kwaterujemy: obywatel Śmigły, obywatel Dąbrowa – adiutant, obywatele Wojnicz, Piórecki, Bończa i ja. Śpimy pokotem na słomie, którą ordynansi na dzień uprzątają. Dom stoi przy bocznej, błotnistej drodze. Składa się z: 1) stajni, 2) sieni, 3) kuchni, 4) naszej izby z łóżkami, stołem i ławami pod ścianami, wreszcie 5) komory. Ordynansi mieszkają w domu sąsiednim.[…]. Komendant Główny (Józef Piłsudski) chory, nie mógł przyjechać. Austriacy skorzystali z tego i naznaczyli nam jakiegoś pułkownika swojego. […] Komendant gdy się o tym dowiedział, podobno ma przyjechać. Dać szkołę Austriakom jeszcze raz! Niech swoich „trupów” pilnują. […]
30 grudnia
Komendant przyjechał w nocy. Oberst austriacki „stracił posadę!” Komendant z obywatelem szefem byli dzisiaj odwiedzić obywatela Śmigłego, byliśmy obecni przy tym. […] Przechodziłem dzisiaj koło szkoły. Pełno tam przy drodze krzyży na świeżych mogiłach. Brat Wira, pseudonim Mir, zginął pod Meszną Szlachecką.
31 grudnia
Dzisiaj o godz. 10 rano zwołane zostało zebranie oficerskie w szkole w Lipnicy Górnej. Przemawiał Komendant Główny.

Trafiamy na wielkie trudności z powodu bierności społeczeństwa polskiego wszystkich trzech zaborów. Polacy okazali się „kamieniem pleśnią pokrytym, a nie ładunkiem dynamitu”. Mimo tych trudności dążyć musimy stale do wyodrębnienia duchowego i zewnętrznego tzw.
2 stycznia 1915 roku
Sylwestra spędziłem u dr. Roupperta. W Nowy Rok składaliśmy Komendantowi życzenia – wolnej Polski.
Ciągle odpoczywamy. Dostałem siwego konia z jukami sanitarnymi dla pułku. Kąpaliśmy się wczoraj. Chrypa i odparzenia nóg dają mi się ciągle we znaki. Kuleję i nie mogę mówić. dotychczas I pułku Legionów w myśl ducha i wzorów wojska polskiego. Obecna I brygada jest jednak oddziałem zbyt małym. Żądamy więc złączenia wszystkich oddziałów legionowych razem.”

Piłsudski poruszył też w trakcie tej oficerskiej odprawy sprawę poborów, gdyż otrzymywali je oficerowie z nadania austriackiego, gaży nie mieli zaś pozostali oficerowie korpusu. Solidarność patriotyczna wzięła górę, wspólną decyzją otrzymywane pobory miano dzielić po równo między kadrę oficerską.

„Nasze pobory po 100 koron miesięcznie zostały zatwierdzone. Dzisiaj podpisałem kwit na 2 840 koron tytułem pensji, kwaterunku, utrzymania konia itd. od czasu Kielc aż do dzisiaj. Pieniądze te, zgodnie z uchwałą, poszły do wspólnej kasy oficerskiej brygady.”

* Sławoj Felicjan Składkowski – Moja służba w brygadzie – pamiętnik polowy T. I, Warszawa 1990)

c.d.n.

Opracowanie: Czesław Anioł