Historia ze starej mapy i kronikarskich zapisów (3)

Z Lipnicy do Iwkowej szlakiem węgierskim

Do czasu powstania mapy Miega krajobraz sieci osadniczej i infrastruktury terenowej zmieniał się stosunkowo powoli i w nieznacznym stopniu. Stan uchwycony mapą z lat 80-tych XIX w., uznać można za reprezentatywny do całego okresu funkcjonowania szlaku węgierskiego. Istotne zmiany jakie zaszły w krajobrazie osadniczym okolic Lipnicy Murowanej nastąpiły dopiero w połowie XIX w, stan ten prezentuje kartograficzne odwzorowanie ziemi wykonane w latach 1861 – 64. Utrzymuje się ono w zasadzie do czasów nam współczesnych bez większych zmian.

Po dotarciu do Lipnicy Murowanej, trasa traktu węgierskiego wnikała w obszar miasta zamkniętego murami obronnymi. Jego ciąg przebiegał przez bramę Krakowską, ul. Wiśnicką, Rynek i ulicę Szewską, by opuścić miasto bramą Sandecką usytuowaną w południowo-wschodnim odcinku murów obronnych.

W 1967 r. w rejonie tejże bramy (obecnie okolice restauracji „Ułan”) prowadzone były przez archeologów prace odkrywkowe mające na celu dotarcie do reliktów murów i samej bramy. Spore zniszczenia murów na tym odcinku (wykorzystywanie bloków kamiennych do celów budownictwa mieszkalnego), uniemożliwiły odtworzenie konstrukcji tej budowli bramnej. W rejon bramy podpływała rzeka Uszwica, na której wzniesiony był most łączący miasto z dalszym odcinkiem szlaku. Obok wpadała do rzeki młynówka i stał młyn, powyżej nich zaś budynek szlachtuza (Schlachthaus – rzeźnia).

Przekroczywszy Uszwicę poniżej bramy Sandeckiej, droga przybierała zrazu kierunek wschodni, równoległy do koryta rzeki. Był to odcinek krótki, około 200 m, bowiem dalej Uszwica nadpływała już z południowego zachodu, a szlak przyjmował kierunek południowy pokonując grzbiet rozdzielający dolinę Uszwicy od Piekarskiego Potoku. O tym odcinku szlaku piszą królewscy lustratorzy w swej raporcie sporządzonym po lustracji dróg przeprowadzonej w 1570 r.

„ … tam też drogi bardzo złe, trzeba wielkiej naprawy. Kiedychmy mieszczany napominali lipnickie, tedy powiedzieli, iż są bardzo ubodzy, nie mają i zagonu rolej swej, także i chrostów nie mają najmniejszego kęsa. Powiedali, iż im odjęto dwoje przedmieść (Lipnica Dolna i Górna – przyp. autora) co miastu przynależało i ciż naprawowali drogi, ale już teraz mają folwarkowe roboty i inne dolegliwości, dlaczego dróg nie mogą naprawować, które na karcie podali. Wyjechawszy zasię z Lypnycze, naleźliźmy drogi złe, wąwozy wielkie i rozkazaliśmy, aby drugą drogę nad wąwozem puścili, gdyż mierzyć nie może dla wąwozu, ale przecie drugie gościńce dwa aby były”.

Za odcinkiem z wąwozem, szlak przecinał ukośnie dzisiejszą „średnią” drogę idącą od folwarku i zmierzał do brodu na Piekarskim Potoku w rejonie kapliczki domkowej na Podlesiu. Gdy wykonywano tę mapę, kapliczki tam jeszcze nie było, wystawiono ją dopiero w połowie XIX w.

Dzisiejsza „średnia” droga była fragmentem drogi łączącej miasto z dworem (folwark), do miasta dojeżdżano właśnie od tej strony. Ówcześnie dwór położony był w rejonie młyna i tartaku, które to budowle wystawiono dopiero po I-szej wojnie światowej. O położeniu tegoż dworu , w którym zresztą sam zamieszkiwał, pisze Kazimierz Brodziński w swoich pamiętnikach:

„ Dwór (poprzednik obecnego – przyp. mój), w którym ojciec mój mieszkał leżał w dolinie otoczonej rzeką niewielką […]. Od dworu była za podwórzem i stawem rozległa łąka, na której mała krynica, zarośnięta krzewem i wzniosłemi ziołami różnej barwy, była siedliskiem ptactwa i motylów. Młyn wodny za tą łąką napełniał łoskotem tę cichą dolinę, a rozległe za nim trawniki rzędami wierzb wysadzone, napełniały się mnóstwem dzieci wiejskich […]

Po drugiej stronie dworu dwa dęby nadzwyczajnej wielkości panowały całej osadzie. O kilkanaście staj widać na wzniesieniu miasteczko Murowaną Lipnicę, z trzema starożytnymi kościołami ku któremu droga wierzbami wysadzana i ścieżka przez piękną łąkę i cmentarz idąca…”

Pisze też Brodziński i na temat samego szlaku:

„Pobok rozciągały się pasma gór coraz wyższych, a w pogodny ranek wzniesione ku niebu Karpaty zdawały się być granicą ziemi. Droga grzbietem gór idąca (szlak węgierski przyp. mój) piękny czyniła widok przeciągających wozów”.

W czasie użytkowania opisywanego odcinka szlaku węgierskiego (między przeprawami na Uszwicy, a Piekarskim Potokiem istniały aż cztery drogi schodzące się pod Duchową Górą. Górna – biegnie nią obecnie czarny szlak turystyczny, średnia – zaczyna się koło dworu i prowadzi wierzchowiną prosto na południe ku ścianie lasu, dolna – również bierze swój początek koło dworu i prowadzi dalej wzdłuż Potoku Piekarskiego, czwarta – biegnie wzdłuż ogrodzenia obecnej posesji dworskiej, a potem przez Potok Piekarski i polanę z kapliczką-grotą Matki Bożej. Ta ostatnia trasa, jako pewien skrót w stosunku do dróg poprzednich, wykorzystywana jest współcześnie dla ruchu pieszego. Dwie pierwsze wersje szlaku nie mają już dziś połączenia z odcinkiem traktu zmierzającym w kierunku Duchowej Góry, dzieli je obszar pól, łąk i zabudowań.

Również podobnie było i za Duchową Górą, gdzie istnieje tu po dziś dzień kilka leśnych dróg wyprowadzających na wierzchowinę Szpilówki, by już od przełęczy, jako jedna – tzw. „stara droga” zejść do Iwkowej. Za Duchową Górą rozciągał się stosunkowo płaski, nie zalesiony wówczas grzbiet, w jego końcowym odcinku, na tzw. Sicinach skąd szlak piął się już ku Szpilówce stała dworska karczma. Jej lokalizację ukazuje mapa z lat 1861 – 64.

Ten odcinek szlaku przebyli też w 1570 r. w drodze do Nowego Sącza wspomniani już lustratorzy, piszą oni:

„ … Przyjechaliśmy zasię do gruntu wsi, które zową Iwkowa, która wieś jest KJM. Wymierzyliśmy i drugi gościniec uczynić kazali nad wąwozami. Drogi wszędzie złe, nie jedno we wsi ale i na polu, a każdy się wymawia, żeśmy nie powinni naprawać, jedno panowie celnicy.”

Na mapa Miega Iwkowa figuruje jako Djykowa!, stąd dalszy ciąg szlaku węgierskiego kieruje się na Kąty, Michalczową i do doliny Dunajca.

Zanim jednakże wykształcił się skrót do Iwkowej przez przełęcz w masywie Śpilówki, czy też inna jego wersja prowadząca doliną Piekarskiego Potoku, szlak węgierski wiódł wierzchowiną Bukowca i Machulca. Dziś niemalże jego śladem, za znakami zielonego szlaku turystycznego z Rajbrotu do Czchowa wędrują turyści. Czy zdają sobie sprawę z bilansu wieków nagromadzonych na tej turystycznej ścieżce?

Na mapa Miega nie zaznaczono całego ciągu tej trasy, może niektóre odcinki zanikły, wówczas już nie wykorzystywane?

Szukanie oszczędności na opłatach celnych (jak to było w przypadku Bochni) sprawiło powstanie skrótu w drodze do Nowego Sącza przez Iwkową. Przeciwko takiej zmianie przebiegu szlaku, stanowczo protestowali mieszczanie czchowscy zawracając nawet z Iwkowej kupców z towarem i kierując ich na Czchów. Około 1450 r. specjalna delegacja rajców tego miasta zjawiła się u króla Kazimierza Jagiellończyka w sprawie marszruty drogi przebiegającej przez Czchów na Węgry. Zapewne pod wpływem tych zabiegów król wydał dokument w roku 1456 zlecający przestrzeganie przymusu drożnego przez miasto Czchów, gdzie: „ … biegnie droga stara i prosta”. Motywowano to również utwardzoną (!) jej nawierzchnią.

Ostatecznie nie udało się wymusić na kupcach powrotu na stary szlak, toteż rajcowie czchowscy chcąc ratować przynależne im dochody z ceł, ustanowili na terenie Iwkowej filię zwącą się wówczas przykomorek.

Mijając przełęcz (między Szpilówką, a Bukowcem (Góra św. Urbana), szlak węgierski opuszczał Ziemię Krakowską i wkraczał w historyczny obszar Ziemi Sądeckiej, niegdysiejsze dziedzictwo św. Kingi. Ta wersja tego drogowego traktu przejęła gdzieś około połowy XV w. w dużym stopniu ruch handlowy zdążający dotąd w dolinę Dunajca wyłącznie przez Czchów. Odgałęzienie przez Iwkową przecinało ukośnie role tej wsi i łąki plebańskie schodząc w dolinę potoku Bela w dzisiejszym Nadolu. Stała tu jedna z kilku Iwkowskich karczm.

W Iwkowej tę część szlaku nazywają „starą drogą” z uwagi na dawne jej pochodzenie.

Trzeba też wspomnieć o uwidocznionej na starej mapie alternatywnej drodze do Iwkowej, która biegła wspomnianym przez lustratorów wąwozem (obecnie trasa czarnego szlaku turystycznego). Wiodła ona doliną Piekarskiego Potoku przekraczając przełęcz między Piekarską Górą, a Rogozowąj, by zejść w dolinę iwkowskiej Beli (dopływ Dunajca).

Nawet pobieżny opis szlaku węgierskiego (jego dróg) na odcinku Lipnica Murowana – Iwkowa ukazuje, jaki to był trudny teren dla transportu konnego. Próbowano forsować ten teren różnymi drogami i różnej porze roku, nie zawsze to się bez kłopotów udawało.

Czytam te stare mapy, by z ich pomocą i dzięki słowu dawnych wędrowców, odtwarzać we współczesnym krajobrazie ślady jakie pozostały z kilkusetletniej historii szlaku. Szlaku, który w tak istotny sposób wpłynął na kształtowanie się historycznych dziejów Lipnicy. Jest to o tyle jeszcze niezwykłe, iż w omawianym odcinku traktu węgierskiego, drogi zachowały w zdecydowanej większości naturalny charakter, pozostały autentycznymi drogami średniowiecza, nie pokrył je wszechobecny gdzie indziej asfalt !

Warto tu być, bo droga ta prowadzi do miejsc ciekawych w wydarzenia, wędrowanie nią staje się drogą przez dzieje. Zaprawdę, tu …wiatr historią wieje. Ale trzeba się spieszyć, bo powoli zaciera je czas i pochłania niepamięć.

Tekst i zdjęcia: Czesław Anioł