Z dziejów szlaku węgierskiego, na styku historii i legendy. O rozbójnikach z lipnickich i iwkowskich lasów

Mówi się, że „lgną jak muchy do miodu”, powiedzenie to pasuje jak ulał do szlaku węgierskiego, zwłaszcza w jego pogórskim odcinku między Lipnicą, a Iwkową, na którym miód, to kupcy ze swymi towarami, a muchami, rozbójnicy tu często grasujący*. W temacie tym autentyczne wydarzenia często przeplatają się z legendą, pogłębiane dodatkowo przez odległość czasową i wyobraźnię ludzkich przekazów. 

 

Niezaprzeczalnym faktem jest to, iż kupcy ze swymi towarami stanowili łakomy kąsek dla różnej maści łotrzyków chcących się bogacić tanim kosztem. Im bardziej szlak zagłębiał się w lasy Pogórza, tym częściej pojawiał się w jego historii wątek zbójecki. Droga wiodła górami i lasem, gdzie łatwo było o rozpadliny skalne i wykroty stwarzające wymarzone kryjówki nie tylko dla rozbójników, ile dla przechowywania przedmiotów skradzionych kupcom.

Podróżni mogli się czuć bezpiecznie jedynie w miastach otoczonych murami, jakim była Lipnica Murowana (Lipnica murata). Rozbójnictwo na szlaku nasiliło się w II-giej połowie XV w. stając się dokuczliwym procederem wymuszającym nieraz zbrojne interwencje działających w imieniu króla starostów. Często takimi rozbójnikami stawali się zaciężni żołnierze, którym zalegano z wypłatą żołdu, względnie skusił ich smak wojennego łupiestwa i grabieży.

Kroniki notują takie wydarzenia dwukrotnie, raz było to w 1455 r., wówczas to koło Lipnicy grasowały gromady zaciężnych wojaków, którzy ograbili kupców na sumę 2 000 florenów. Po raz drugi odnotowano podobny incydent w 1467 r. Niespokojnie, oj niespokojnie było na handlowym szlaku, wciąż ten wątek pobrzmiewa w starych opowieściach i relacjach. Nie na darmo Duchowa Góra nazywała się niegdyś Szubienica. To narzędzie kary stało na skłonie wzgórza opadającego ku Piekarskiemu Potokowi, widać ją było nawet z lipnickiego rynku.

Szczególnie w tym zbójeckim procederze zasłynęła Skarbowa Paryja wciśnięta w głąb lasów Piekarskiej Góry. W tym odludnym wąwozie niejednokrotnie chowali się uciekający przed ręką sprawiedliwości różnej maści łotrzykowie, banici, ludzie wyjęci spod prawa. Paryja i jej skalne pieczary służyły im za schronienie i miejsce składowania łupów.

Grasowali zbójcy na gościńca szlaku,
Karawan kupieckich napadając wozy,
Nie darując pocztom rycerskiego znaku,
Przygodnym wędrowcom przysparzając grozy.

A łupy zabrane nieśli do paryji
W Cygierkach leżącym przepastnym sezamie,
Gromadzili w stosy, przed ludźmi je kryli
Skarbowej Paryji tym dając nazwanie. … **

Podania ludowe przechowują też pamięć o rozbójnikach po drugiej stronie pasma Szpilówki, w rejonie Bukowca (Góra św. Urbana). Tu również znajdował się ustronny zakątek znany jako kryjówka zbójców i ich zrabowanych skarbów. Stąd rabusie dokonywali łupieżczych wypadów czatując na kupców zdążających szlakiem. Można się domyślić, iż konkurowali ze swymi pobratymcami ze Skarbowej Parysi, a może była to ta sama zgraja? Wypuszczali się stąd aż pod sam Czchów, a zdobyte łupy gromadzili w rejonie dzisiejszej kapliczki św. Urbana. Zabierali też przeganiane traktem woły. Na Duśkowie, Dzięgielowie i Szpilowie – iwkowskich rolach, zachowała się nazwa Wołówki pochodząca od przechowywania i przerabiania na mięso uprowadzonego bydła.

 

Ze starych iwkowskich gadek dowiedzieć się można, iż na Bukowcu (Górze św. Urbana) znajdują się pieczary skalne, a w nich leżą ukryte od wieków skarby. Zabrane kupcom łupy i kosztowności gromadzili w jaskiniach utworzonych w złożach piaskowca budującego ową górę. Informacje te pobudzały niejednokrotnie samorodnych poszukiwaczy skarbów, którzy po zniknięciu łotrzyków ze szlaku, jeszcze długo przetrząsali okoliczne lasy i paryje by odnaleźć zamaskowaną pieczarę, jak wiemy bezskutecznie.

Poszła raz fama we wsi Iwkowa,
Że skarb spoczywa w lesie, w pieczarze
I kto go znajdzie – sobie zachowa,
Każdy więc myślał, że to się jemu złoto ukaże.

Skarby sięgają wieku owego
Jak na tej drodze zbóje grasowali,
W czas ten napadli kupca jednego,
skradzione złoto w grotach schowali.

Kredą święconą czyń krzyża znaki,
W otwór czeluści sam spuść drabinę
I zsuń głaz wielki dla niepoznaki,
Z łuczywem w ręce zejdź w tę szczelinę […] ***

Jeszcze na początku XIX w. okolicach Lipnicy pobrzmiewały echa zbójowania. Podróżujący przez Galicję w 1806 r. profesor UJ Józef August Schlütes tak pisał o tutejszym fragmencie szlaku węgierskiego:

Od strony południowo-wschodniej ciągnął się las przedstawiający miłe miejsce wypoczynku dla zbaczających z drogi, gdyby nie był miejscem schronienia dla rozbójników.”

Zamarł ruch na szlaku węgierskim i zniknęli z lasów i paryj rozbójnicy, i coraz mniej słychać o skarbach przez nich w ziemi zakopanych. Ale gdyby przyszło nam kiedyś znaleźć się w lasach Piekarskiej Góry, warto zerknąć w głąb Skarbowej Paryji i chociaż pomarzyć. Bo …

Gdy zerkniesz w gąszcz, który skarb chroni,
Zobaczysz miast pereł – krople spływające,
Pnie leżące omszałe z hubami na skroni,
Wykroty i kamienie wśród paryji tkwiące. … **

 

Cz.. Anioł: Skarby ukryte na węgierskim szlaku – * Zachwyty Małopolską nr 1, dodatek do Gazety Wyborczej 25 X 2008 r.

Cz.. Anioł : Legendy z Lipnicy i okolicy – * * Skarbowa Paryja  *** Złoto na Bukowcu

Tekst i zdjęcia: Czesław Anioł