Z dziejów lipnickiego garncarstwa – nie święci garnki lepią

Historia ta sięga XV w., w rozkwitającej się gospodarczo Lipnicy powstawały pierwsze cechy rzemieślnicze, wśród nich poczesne miejsce wypracowuje sobie cech garncarski. Pierwszym znanym lipnickim garncarzem był niejaki Bartłomiej, którego wspominają kroniki dwukrotnie, w roku 1490 i w 1499. W 1578 r. król Stefan Batory zatwierdził przywileje dla cechu garncarskiego, potwierdzając w nich równocześnie założycielskie statuty. W przywileju tym obniża król lipnickim garncarzom (kopiącym glinę na gruntach miejskich) czynsz roczny płacony na rzecz miasta z dotychczasowych 12 groszy, na groszy 6. Wiek XVI to okres intensywnego rozwoju rzemiosła ceramicznego w Lipnicy Murowanej, w połowie XVI w. w Lipnicy praktykowało aż 22 garncarzy (warsztaty garncarskie) nie licząc ich pomocników i czeladników. Garncarstwo było przez długi czas ważnym rodzajem przemysłu domowego lipniczan zaopatrujących podczas lokalnych jarmarków i dni targowych podgórskie okolice w naczynia gliniane.

… Garncarze kładą na stołach kafle wypalane, garnki i misy ogromne farbą malowane. …

 

Rzemieślnicy skupieni w cechu garncarskim trudnili się nie tylko wyrobem garnków, ale wszelkimi innymi wyrobami z gliny, chociażby kaflarstwem, zduństwem czy drobną galanterią ceramiczną. Garncarze wykonywali wówczas nie tylko garnki, ale również kafle, dachówki, stawiali też piece; pojęcia garncarz, zdun oznaczały to samo.

Co stało za tak intensywnie i efektywnie rozwijającym się garncarstwem i jego wysokim poziomem technologicznym? Otóż bez wątpienia przyczyniły się do tego złoża wyśmienitej, czerwonej, ilastej gliny ceramicznej (krzemian glinowy) zalegającej na miejskich gruntach na terenie Przedmieścia Górnego, tzw. Glinikach. Zabezpieczała ona przez kilka wieków zapotrzebowanie na wyroby ceramiczne podgórskich okolic.

Od XVII-tego wieku następuje systematyczny spadek ilości lipnickich rzemieślników, również garncarzy, wiąże się to z ogólnym upadkiem gospodarczym Lipnicy.

W 1806 r. Lipnicę odwiedził profesor botaniki UJ, niejaki Schültes, swoje spostrzeżenia odnośnie gliny i garncarstwa opisał następująco:

„ … W Lipnicy istniały pokłady doskonałej gliny, a jednak w miasteczku pracowało zaledwie trzynastu garncarzy, podczas gdy sto razy tyle ludzi znalazło by dostateczne zajęcie.”

Kilkusetletnia eksploatacja złoża nie wyczerpała do końca jego zasobów, dopiero pobór gliny dla potrzeb cegielni w XX w., a zwłaszcza w latach 60-tych i 70-tych XX w. i jej eksport po likwidacji cegielni, spowodował znaczący kubaturowy ubytek. Ten wyśmienity surowiec wykorzystywany jest w dalszym ciągu do prac artystycznych przez wiśnickie Liceum Sztuk Plastycznych. Z lipnickiej gliny wypalone zostały n.p. pomniki świętych stojące przy kościele parafialnym.

Rzemiosło garncarskie zanikło w Lipnicy w początkach XX w., brakło słynnych siwaków, mis, dwojaków, kropielnic i szeregu innych koniecznych na co dzień naczyń; wyparły je fabryczna produkcja i metalowy, praktyczniejszy wyrób. Cenne już wówczas gliniane gary, zabezpieczano przed rozbiciem opasując je drucianą siatką. W miejsce garncarzy pojawili się druciarze (powszechnie słyszało się w okresie międzywojennym, a i też po wojnie, wołanie: „ … garnki drutuję …!”). Podobny los spotkał lipnickie kafle, oryginalny rzemieślniczy wyrób.

Podstawą produkcji garncarskiej było koło garncarskie, na którym formowane wszelkie przestrzenne wyroby. Ukształtowane już garnki czy misy, suszono z kolei w przestronnych szopach lub na słońcu. Większość wyrobów poddawano zabiegowi krycia glazurą, celem uzyskania połysku i pokrycia naczynia nie przepuszczającej wody warstwą, tzw. „śkłem”. Lipnickie wyroby pokrywane były ciemnobrązową glazurą. Na rynek wiejski naczynia wypalano zaś przeważnie na „czerwono”, naczynia ozdabiane ornamentem lub w całości malowane stosowano z kolei do dekoracji domowych wnętrz. Taka kolekcja ozdobnych naczyń była dumą niejednej gospodyni.

Dla otrzymania naczyń czarnych, tzw. siwaków używano gliny mocno żelazistej oraz zmieniano nieco technologię wypalania (wypalanie bez dostępu powietrza). Surowcem do wytworzenia szkliwa była glejta ołowiana (tlenek ołowiawy) zmieszana z piaskiem. Glejtę sprowadzaną z kopalń Olkusza odkupywano od kupców krakowskich (używali jej także garbarze i zduni). Księgi miejskie Krakowa wspominają o znacznych zakupach glejty przez rzemieślników z Lipnicy.

Różnorodność kształtowanych naczyń może zdumiewać, od smukłych pojemników na płyny, poprzez „mlecoki”, „kapuścioki”, dwojaki po obszerne „banioki” i rozłożyste misy. Wcale pokaźną grupę wyrobów stanowiła gliniana galanteria, a to wazoniki, podstawki, miseczki dla domowych zwierząt, zabawki, piszczałki, kogutki, kaganki itp.

Warsztaty garncarskie grupowały się w większości na Przedmieściu Górnym skąd blisko było do surowca, a piece nie przeszkadzały mieszkańcom miasta.

O skali glinianych wyrobów i ich różnorodności zaświadczyć może przypadkowe znaleziska skorup podczas prowadzonych prac archeologicznych w 1967 r. nad murami obronnymi Lipnicy. Późniejsze, mozolne odtworzenie zniszczonych naczyń pozwoliło docenić bogactwo kształtów i wzornictwa wyrobów lipnickich garncarzy. Podobnie rzecz się miała z markowym wyrobem lipnickich garncarzy jakimi były kafle, których odkopano wówczas również znaczną ilość. Drugie znalezisko również było przypadkowe i dotyczyło bezpośrednio warsztatu garncarza. Znaleziono tam przygotowane do wypalenia kafle, jak i gotowe już, prosto spod „igły” wyroby.

Lipnickie kafle znane już były w XV w., był to typ kafla „garnkowego”, z płaskim, glazurowanym licem i baniastą komorą (czerepem) grubości do 11 cm. To puste wnętrze kafla zatrzymywało przekazywane z paleniska ciepło. Wśród kafli znalazł się też jeden kafel renesansowy pochodzący z XVI-tego wieku. Staranne wzornictwo i plastyka motywów zdobiących kafle każą domniemywać, iż w tym zakresie zduni – garncarze współpracowali z rzemieślnikami innej profesji, ci przygotowywali płaskorzeźbione matryce, niejednokrotnie wyszukane wzory wskazują na wysoki poziom artystyczny, jaki prezentowali ich twórcy.

Zachował się zapis wyposażenia dworu w Strzeszycach (nad Łososiną) z roku 1614, w interesującej nas kwestii znajdujemy informację: „W pokoju jadalnym stał duży piec lipnickiej roboty”.

Wśród przedmiotów codziennego użytku wyrabianych przez garncarzy lipnickich były też kropielnice, wyroby glazurowane. Te stosunkowo niewielkie naczynia (ok. 20 cm wysokości) zawieszane były na ścianie przy drzwiach wejściowych, składały się ze zbiorniczka – misy na święconą wodę i płasko rzeźbionej nastawy. Istotą ich uroku i świadectwem artystycznego kunsztu wykonawców tych kropielnic – małych arcydzieł sztuki, były owe nastawy przypominające te z kościelnych ołtarzy. Nawiązują do nich nie tylko kształtem, ale też tematyką plastyki.

Garncarze byli rzemieślnikami majętnymi, zazdrośni ułożyli nawet, by im dokuczyć, taką o to przyśpiewkę:

„ Dziwują się ludzie za co garncarz żyje, zrobił garnek w poniedziałek, cały tydzień pije”

Tekst i zdjęcia: Czesław Anioł